WspomnieniaLudzieMiejscaFotoreportaż

Śladem reklam po Wrzeszczu

Dzięki reklamom pochodzącym z lat 30. możemy cofnąć się w czasie do starego Wrzeszcza, który zamieszkiwali Niemcy, Polacy, Kaszubi, ale również Żydzi czy Ukraińcy. Ogłoszenia takie są znakomitym źródłem wiedzy o życiu konkretnych ludzi.

Tekst: Michał Ślubowski

Instytut Langfuhr – Towary kolonialne
Towary kolonialne

Górnośląski węgiel, koks, brykiety, drzewi i kartofle – taka reklama pojawiła się w „Straży Gdańskiej” z 1 marca 1936 roku. Wszystkie te towary można było zakupić przy ulicy Scharmerstraße 2. Jej nazwa upamiętniała zmarłego w 1917 roku księdza Franza Scharmera, proboszcza w kościele św. Mikołaja i dobroczyńcę sierot oraz najuboższych gdańszczan. Ulica była zamieszkana przez katolików, podczas gdy w mieście dominowało wyznanie ewangelickie. Tutaj znajdował się skład rodziny Tomaczkowskich i to właśnie Johann, głowa rodu, zamieścił powyższe ogłoszenie. W spisie adresowym z 1942 roku wrzeszczański sprzedawca węgla i kartofli występuje już pod nowym, odpowiednio zniemczonym nazwiskiem: Johann Thormann.

Instytut Langfuhr – Górnośląski węgiel, koks, brykiety, drzewi i kartofle
Górnośląski węgiel, koks, brykiety, drzewi i kartofle

Pani Eryka z domu Deyna, która przed wojną mieszkała na Scharmerstraße, została bohaterką tekstu Jarosława Zalesińskiego:

Przed wojną był tu skład Tomaczkowskich. Węgiel, opał, kartofle. Wozy wyrobiły przy wjeździe doły i tak już zostało. Zaraz po wojnie Tomaczkowscy wyjechali do Niemiec. Potem kocie łby zalano asfaltem. (...)Wcześniej pani Eryka i matka przeżyły wejście Sowietów. Domy przy Scharmerstrasse zostały przekopane ciasnymi przejściami, na rogu stanął czołg z lufą w stronę mostu, ale Sowieci przyszli od strony lotniska. (...) Z Scharmerstrasse wyjechali w końcu praktycznie wszyscy przedwojenni sąsiedzi. A ojciec uparł się i wyjechać nie chciał.

Mieczysław Orłowicz w „Ilustrowanym przewodniku po Gdańsku wraz z terytorjum Wolnego Miasta” (wyd. 1921) notował:

Nowe dzielnice, w szczególności Wrzeszcze, utrzymują charakter prawdziwych miast-ogrodów.

Inne dzielnice zewnętrzne, jak Wrzeszcze, Nowyport, Wisłoujście, Brzeźno i t.d. rozwinęły się dopiero w XIX w. z nic nieznaczących wsi, które z czasem zostały włączone do gminy miasta Gdańska. Największą z nich i najpiękniejszą jest Wrzeszcze.

Trzy klm. na północ od miasta leży dzielnica willowa Wrzeszcze (Langfuhr), stanowiąca jakgdyby odrębne miasto z 40.000 mieszkańców.

Zarówno przedwojenny Wrzeszcz – ze składem Tomaczkowskich przy Scharmerstraße – i ten powojenny, z nowymi mieszkańcami na Bolesława Prusa, zachowały pewną ciągłość. Choć po wojnie większość starych mieszkańców opuściła swoje domy, to skorupy budynków niedługo stały puste. Szybko zostały zamieszkane przez przybyszów z Polski centralnej i wysiedleńców ze Wschodu, którzy wraz z bagażami przywozili swoje tradycje, wspomnienia i zwyczaje. Znajdowali nowy dom we Wrzeszczu, skąd widać było jeszcze dym nad ruinami Głównego Miasta.

1 listopada 1935 roku w „Straży Gdańskiej” pojawił się podobny anons:

Instytut Langfuhr – Wielka Zabawa w Parku Kuźniczki
Wielka Zabawa w Parku Kuźniczki

Marienstrasse to stara nazwa dzisiejszej ulicy Wajdeloty. Według anegdoty, przedwojenna nazwa ulicy miała pochodzić od Marii, córki budowniczego wznoszonych tutaj kamienic. XIX-wieczne gmachy wyrosły przy starej ulicy, która łączyła dwór Kuźniczki z innymi majątkami istniejącymi w okolicy.

Kamienica pod numerem 26 szczęśliwie przetrwała zawieruchy historii. Znajduje się ona przy rondzie Güntera Grassa. Budynek należał do Anastazego Wika-Czarnowskiego, działacza gdańskiej Polonii, zaangażowanego w szereg jej inicjatyw. Przez całe życie związany z pocztą, w roku 1929 został naczelnikiem Polskiego Urzędu Pocztowo-Telegraficznego. Aresztowany we wrześniu 1939 roku przez Gestapo, został rozstrzelano 22 marca 1940 roku w Stutthofie.

Wrzeszcz był szczególnym miejscem dla przedwojennej Polonii. W okolicy siedzibę miało wiele polskich stowarzyszeń: Polski Dom Akademicki zwany Bratniakiem, klub sportowy Gedania Gdańsk, Towarzystwo Polek Wreszcz, Polski Czerwony Krzyż. Znajdowano również czas na zabawę. Szczególnie chętnie odwiedzanym miejscem była restauracja Kleinhammer, czyli Kuźniczki. W drugiej połowie XIX wieku dwór został przejęty przez Danziger Aktien Bierbrauerei, spółkę która prowadziła we Wrzeszczu browar. W starych zabudowaniach urządzono modną restaurację, w której regularnie spotykali się gdańscy Polacy. Od lat trzydziestych pojawili się tutaj również naziści, co prowadziło do wielu napięć. Tak tamte niespokojne czasy wspomniał w „Psich latach” Günter Grass (s. 183, Gdańsk 1990, tłum. Sławomir Błaut):

Śmiejąc się, potrząsając głową, już nie na zewnątrz, lecz do środka zgrzytając wszystkimi zębami, wstąpił do wrzeszczańskiej kompanii szturmowej SA, której ulubioną knajpą i miejscem zebrań była gospoda Na Kuźniczkach: przestronny lokal z parkiem o tej samej nazwie, salą taneczna, kręgielnią i domową kuchnią, położony między Browarem Akcyjnym a dworcem we Wrzeszczu. Studenci Politechniki stanowili trzon tej w większości drobnomieszczańskiej kompanii SA. (...) Przez lata jej główne zadanie polegało na wszczynaniu bójek z Polakami z Bratniej Pomocy.

W pawilonie przy ogrodzie obok parku Kuźniczki znajdował się lokal Klein Hammerpark. Gdańscy Wrzeszczanie urządzali w restauracji zabawy, różnorakie imprezy, ale również obchodzili tam polskie święta i wystawiali spektakle. O takich spotkaniach informowano w prasie.

Instytut Langfuhr – Górnośląski węgiel, koks, brykiety, drzewi i kartofle
Górnośląski węgiel, koks, brykiety, drzewi i kartofle

W tym ogłoszeniu pojawiają się znajome nazwiska. Józef Czyżewski, którego imieniem ochrzczono jedną z oliwskich ulic, był słynnym gdańskim wydawcą prasy. To właśnie on był zaangażowany w powstanie i działalność takich tytułów jak „Gazeta Gdańska” czy „Tygodnik Gdański”. Był współzałożycielem Związku Polskich Towarzystw Ludowych oraz, w okresie Wolnego Miasta, Gminy Polskiej. Zmarł 21 października 1935 roku, a jego pochówek stał się okazją do wielkiej polskiej manifestacji.

Ksiądz Leon Miszewski patronuje jednej z ulic we Wrzeszczu. Ks. Miszewski był związany z kościołem św. Ignacego i podobnie jak Czyżewski, był mocno zaangażowanym działaczem gdańskiej Polonii. Był prefektem Gimnazjum Polskiego, a od 1928 był posłem do Volkstagu, czyli parlamentu Wolnego Miasta Gdańska – w tej samej kadencji zasiadali tam Antoni Lendzion oraz Zygmunt Moczyński. Ksiądz Miszewski zmarł w styczniu 1930 roku i został pochowany na Starych Szkotach, na cmentarzu przy starej jezuickiej świątyni, z którą był związany.

Przedwojenni mieszkańcy Wrzeszcza mogli zrobić zakupy w jednym z wielu tzw. sklepów kolonialnych. Nazywano je tak, dlatego że pierwotnie sprzedawano tam towary pochodzące z zamorskich kolonii – ryż, herbatę, kawę, cukier, czy przyprawy.

Jeden z takich sklepów znajdował się przy ulicy Magdeburger Straße 73, czyli przy dzisiejszej Kościuszki. O tym, co właściciel, Franz Albetzki, mógł zaproponować swoim klientom, informowała reklama zamieszczona w gazecie 1 listopada 1938 roku.

[Reklama1]

Dzięki reklamom pochodzącym z lat 30. możemy cofnąć się w czasie do starego Wrzeszcza, który zamieszkiwali Niemcy, Polacy, Kaszubi, ale również Żydzi czy Ukraińcy. Ogłoszenia takie są znakomitym źródłem wiedzy o życiu konkretnych ludzi.